Czujki alarmują, czujki ratują

Ostatnie dni mijającego roku 2018 nie były czasem wytchnienia dla strażaków z powiatu kościańskiego.We Wigilię interweniowali podczas wypadku drogowego w Kościanie na ul. Gostyńskiej, gdzie samochód ciężarowy potrącił pieszego. Niestety ale 71-latek kilka godzin później zmarł w szpitalu. Okres Świąt Bożego Narodzenia był spokojny i bezpieczny. W dniach poświątecznych a przed zakończeniem roku odnotowano kilka interwencji. Zagrożenia powstawały na drogach w wyniku wypadków drogowych a także w domach i mieszkaniach. W tym drugim przypadku ich przyczyny wynikały z trwającego sezonu grzewczego ale nie tylko. Ludzka niefrasobliwość także powodowała konieczność strażackich interwencji. Szczególnie groźne zawsze są zdarzenia, których zagrożenie powoduje tlenek węgla. Tych też nie zabrakło w ten świąteczny czas. Na uwagę jednak zasługuje fakt, że coraz częściej spotykamy się z alarmami wszczętymi przez czujki czadu. W ponad 60% przypadków o zagrożeniu czadem mieszkańcy dowiadywali po uruchomieniu czujek. Jak ten „przeciwnik” bywa przebiegły pokazuje przykład z soboty 29 grudnia. Strażacy interweniowali w jednym z domów w Kościanie. Czujka zainstalowana w łazience na I piętrze włączyła się nad ranem i postawiła na równe nogi mieszkańców. Ci wezwali strażaków, którzy zmierzyli poziom trującego gazu i potwierdzili zagrożenie… w piwnicy. A z skąd się to wzięło i co ma wspólnego jedno z drugim? Otóż w piwnicy, przy piecu centralnego ogrzewania znajdował się popiół wyrzucony z pieca kilkanaście godzin wcześniej. Stąd gazy, które mogą się wydzielać z popiołu jeszcze przez pewien czas, powinny przewodem wentylacyjnym zostać usunięte do atmosfery. Jednak ciąg wsteczny panujący w kominie łazienki spowodował zassanie czadu właśnie do łazienki, co spowodowało uruchomienie czujnika. Dobrze, że mieszkańcy wzięli sobie do serca apele strażaków i kominiarzy i wyposażyli dom w czujkę. Kto wie jak skończyłaby się ta historia gdyby nie to?Uczestnik kolejnych zdarzeń nie miał już tyle szczęścia. W niedzielny wieczór 30 grudnia najpierw został wyprowadzony przez strażaków z zadymionego domu we Wyskoci (gm. Kościan). Przekazany pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego został przewieziony na szczegółowe badania do kościańskiego szpitala. Po kilkunastu godzinach strażacy zostali wezwani do Jerki (gm. Krzywiń). Podstawą wezwania był fakt jaki stwierdzili ratownicy medyczni zadysponowani do poparzonego mężczyzny. Okazało się, że w jednym z mieszkań nad ranem mieszkańcy zauważyli pożar. Zdeterminowani sami ugasili ogień jednak w częściowo spalonym pokoju przebywał poparzony mężczyzna. Jakież było zaskoczenie ratowników i strażaków gdy okazało się, że ów mężczyzna to ten sam, który wcześniej został ewakuowany z zadymionego domu we Wyskoci. Obrażenia jakich doznał są na tyle poważne, że został przewieziony do jednego z poznańskich szpitali. I znowu chciałoby się powiedzieć i zacząć „gdybać”, no bo właśnie gdyby w mieszkaniu była czujka dymu czy tlenku węgla, to… A w mieszkaniu oprócz rannego było jeszcze dwoje dorosłych i dziewięciomiesięczne dziecko. Tym razem los pozwolił na takie zakończenie. Czy następnym razem skończy się na jednej poparzonej osobie i częściowo spalonym pokoju? Chciałoby się na ten Nowy 2019 Rok życzyć wszystkim, których dotknie jakiekolwiek zagrożenie tylko szczęśliwych zakończeń. Jednak niekiedy sami musimy pomóc opatrzności. Przezorność, zapobiegliwość, słuchanie rad fachowców to tylko niektóre z naszych sprzymierzeńców.

 

źródło:KP PSP w Kościanie

Powiązane artykuły

Wpisz komentarz

STOP HEJTOWI - PAMIĘTAJ - NIE JESTEŚ ANONIMOWY! Jeśli zamierzasz kogoś bezpodstawnie pomówić, musisz wiedzieć, że osobie pokrzywdzonej przysługuje prawo zgłoszenia tego faktu policji, której portal jest zobligowany wydać numer ip Twojego komputera.